WPROWADZENIE
Ameryka stała się głównym centrum zamieszania, podczas konfliktu między państwami. I to właśnie wtedy się zaczęło. W same centrum Ameryki Południowej, Rosja zrzuciła bombę nuklearną. Końcowe obliczenia nie wykazywały na to że wybuch przejdzie poza Amerykę, stało się jednak inaczej. Wybuch objął większą część świata, atomy połączone z oparami pewnej fabryki stworzyły niebezpieczną mieszankę. Mieszanka ta obejmowała wszystkie istoty żywe, w tym najbardziej ludzi. Silna broń spowodowała skutki których nikt nie mógł przewidzieć, wszystko obróciło się przeciwko ludziom. Opary "przemierzały' świat z taką prędkością światła, umierali niewinni ludzie, dzieci, złodzieje i mordercy. Niezliczona ilość oparów w organizmie ludzkim spowodowała niemałe mutacje. W pierwszych godzinach zarażenie zaczynali zachowywać się agresywnie, później dopadała ich gorączka, w okolicach rąk można było dostrzec wielkie fioletowe plamy - wkrótce zaczęły one pokrywać całe ciało człowieka, oprócz głowy. Powodowały silny ból...To był początek końca.
SAN DIEGO - ROK PO ZRZUCENIU BOMBY
-Nie możesz, słyszysz! Nie masz takiego prawa.
- Zamknij pysk szczeniaku, w tym świecie już dawno nie obowiązują żadne prawa. - Mężczyzna zacisnął uścisk na szyi piętnastoletniej Zoey, dziewczyna poruszyła się niespokojnie. No bo jak może czuć się spokojnie gdy jakiś psychopata przystawił jej lufę do głowy. Jej brat Shawn celował w mężczyznę, Zoey wiedziała że boi się strzelić. Pozostała mu tylko jedna kula.
- Jeśli zaraz mi tego nie dasz, twoja dziwka będzie leżała martwa przy moich nogach. - Dwudziestolatek obruszył się, on chciał lekarstwo. Dokładnie widział fioletowe plamy na rękach napastnika, nie mógł pozwolić aby skrzywdził Zoey, nie mógł pozwolić na to aby się zaraziła. Był za nią odpowiedzialny.
- Nie dawaj mu tego Shawn, proszę. - Prawie szeptała, młody mężczyzna jakby czytał z jej ust. Miała rację, taka okazja mogła się już nie powtórzyć. Jeszcze przed kilkoma miesiącami Shawn i Zoey spotkali na swojej drodze profesora, który usilnie szukał lekarstwa na epidemię. Gdy dowiedział się, że Shawn jest odporny nie mógł uwierzyć własnym uszom. Z początku nie wierzył im, ale sam się przekonał - stworzone lekarstwo powstawało w skomplikowany sposób, po za tym było strasznie czasochłonne. Mieli dostarczyć fiolkę do laboratorium, profesor nie zdążył ich poinformować gdzie - gdyż sam uległ 'rozkładowi'. A teraz stali tu, i musieli podjąć jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu.
Strzelili równo.
Kula Shawn'a trafiła w klatkę piersiową napastnika, zaś druga prosto w tchawicę piętnastolatki. To ona zdecydowała, chciała tego. Mimo to, dwudziestolatek poczuł jak coś przedziela jego serce na pół, a obraz martwego ciała siostry zaczął go nawiedzać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz